Powiedzieli
ELŻBIETA RADZISZEWSKA posłanka Platformy Obywatelskiej

Nie boję się ekskomuniki. Niedawne głosowanie w Sejmie nie dotyczyło bowiem aborcji, ale wprowadzenia zmian do konstytucji. Jan Paweł II w encyklice "Evangelium vitae" jasno napisał, że parlamentarzyści, którzy są katolikami, powinni głosować za takim prawem, które w pełni chroni życie, albo za takim, które jest jak najbardziej zbliżone do tego celu. Nie sądzę, żeby list Młodzieży Wszechpolskiej w sprawie ekskomuniki polskich posłów spotkał się z pozytywną reakcją Stolicy Apostolskiej. Tam w końcu siedzą rozsądni ludzie. Ten list to dalszy ciąg politycznej gry Ligi Polskich Rodzin, która chce wykorzystać całą tę sprawę do własnych, politycznych celów. Moje sumienie jako katoliczki jest czyste. Zastanawiam się jednak, co by było, gdyby proponowane poprawki przeszły i odbyło się referendum, w efekcie którego zliberalizowano by prawo aborcyjne. Wtedy nieczyste sumienia powinni mieć wszyscy ci katoliccy posłowie, którzy głosowali za zmianami. Być może wówczas - mówiąc przewrotnie - ze względu na to, że ich działania doprowadziły do takich, a nie innych skutków, to oni powinni się obawiać ekskomuniki.

ARTUR ZAWISZA poseł Prawicy RP

List Młodzieży Wszechpolskiej skierowany do Watykanu jest zrozumiały. Katolicy mają bowiem prawo domagać się od swoich władz duchowych zajęcia się podobnymi sprawami. Pytanie tylko, kogo MW chciałaby objąć ekskomuniką? Jeżeli lewicowych posłów, którzy opowiadają się za liberalizacją prawa aborcyjnego, to oczywiście jest to słuszne, choć oni by się tym raczej nie przejęli. Mam jednak wrażenie, że chodzi o posłów prawicy, którzy niedostatecznie zaangażowali się w akcję na rzecz wzmocnienia ochrony życia. Ja również mam do nich moralną pretensję, jednak tak poważna sprawa jak ekskomunika jest chyba zbyt surową karą. Czym innym jest bowiem poparcie legalizacji aborcji - jak to miało miejsce w mieście Meksyk - a czym innym niedostateczne zaangażowanie się w akcję na rzecz obrony życia.